Double Bikecheck: Last Fastforward / Dartmoor Hornet

#relationshipgoals

Słowem wstępu, nauczony doświadczeniem z zeszłego roku, przy wyborze części wiedziałem lepiej na co zwrócić uwagę – geo ram, możliwość użycia sztycy regulowanej, skok amora itp. Część rzeczy została przerzucona z poprzednich rowerów, część musiała być zmieniona ze względu na inne standardy mocowań czy też zwykłe zachcianki 😉 Wszelkie podobieństwa obu rowerów nie są przypadkowe.

W Bikechceckach nie chodzi jednak o to, żeby było co czytać, ale żeby było na co patrzeć, więc przejdę do rzeczy.

Dartmoor Hornet 4x

W przypadku wyboru roweru dla lubej zawsze problemem jest odpowiedni rozmiar. Hornet to raczej sprawdzona konstrukcja, w rozmiarze 14″ występuje pod wersją 4x ale to nadal kawał solidnej ramy.
Za amortyzację odpowiada Manitou Marvel Comp 120mm, za sztywność odpowiada rura stożkowa (nie znoszę zwrotu „taperowana”) i oś 15mm.

Koła, oczywiście 26″ (chociaż dzisiaj to już nie takie oczywiste), zbudowane są na piastach Novatec 771/772, szprychach cieniowanych Alpina i obręczach WTB ST i23. Pod lubą nie mają ciężkiego życia, ale 23mm wewnętrznej szerokości na pewno nie przeszkadzają. Gumy to Maxxis DHF 2.3 EXO TR, oczywiście tubeless na mleku Trezado.

Napęd został przełożony z Flow: manetka X7, przerzutka GX, korba X9 z zębatką Banless direct mount, do tego kaseta Sunrace MS3, łańcuch KMC X10SL, pedały Dartmoor Stream Pro.

Sztyca to RockShox Reverb, skok 100mm, zewnętrzny kabel. Kupiona używana, przeszła serwis u Wicha i od tamtej pory działa bezawaryjnie, oby jak najdłużej. Siodło – Fabric Scoop Shallow, którego test można przeczytać tutaj, nadal gorąco je polecam.

Za zatrzymanie roweru odpowiadają hamulce Sram DB5 w połączeniu z tarczami Avid HS1 2x180mm. Parę razy się przejechałem na tym rowerze i ten setup naprawdę potrafi hamować. Kokpit to kierownica Sunline v1, mostek Funn Funnduro 35mm. Co się dało, upchnięte na wspólnych obejmach dla clean looku na kierownicy.

Last Fastforward

Przyznaję się, mam słabość do stali, to i góral musiał być stalowy. byłem dosłownie tyle || od zamówienia customa, ale trafiłem na Lasta, który nie dość, że od ręki, to za „znośną” kasę i z dobrą geometrią – BIORĘ. Jeszcze ten transparentny lakier…
Z przodu wylądował Manitou Machete 27+ 140mm, recenzję z dotychczasowego użytkowania już niedługo opublikuję na blogu, w dużym skrócie – jestem więcej niż zadowolony z tego wyboru.

Koła – tym razem 27+, to również strzał w 10 dla mojego stylu jazdy. Zbudowane na piastach DT 350 (przód z Boostinatorem), szprychach Sapim D-light i obręczach DT M502. Lekkie, sztywne, wytrzymałe na moje warunki. Opony to WTB Ranger 2.8 Light zalane mlekiem Trezado – ścianka w tej wersji zdaje się dosyć szmaciana, ale póki co dzielnie się trzymają, więc może to tylko wrażenie.

Tu również napęd został przerzucony z poprzedniego roweru – GX 11rz połączony z korbą Race Face Aeffect Cinch. Działa, wygląda, nie ma na co narzekać. Przednią zębatkę ochrania taco Dragon Bike Components.

Avid Elixir 7 Trail z klockami EBC Gold i tarczami Shimano RT86 Ice Tech, to kawał fajnych hamulców, potrafią zwolnić, potrafią zatrzymać kiedy trzeba, mnie jeszcze nie zawiodły ani razu. Kokpit to jedna z tych zachcianek – kierownica Renthal, bo mi się podoba i mostek Answer Ame, bo jest krótki i fajnie wygląda.

Sztyca to oklepany KS Lev Integra 125mm, ale nie sprawia mi żadnych kłopotów, więc się jej trzymam, siodełko to również testowany przeze mnie Fabric Scoop Radius.

Dodatkowym smaczkiem jest tytanowy koszyk Blackburn Swerve Ti.

Rowery dają kupę frajdy z jazdy, nadają się do lajtowych wycieczek po lasach, ale jak trzeba to można i nieźle na nich poszaleć. W przypadku pytań, uwag itp. zapraszam do komentowania.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two × five =